Dzień pierwszy to zapoznawanie się z hotelem, odkryliśmy skrót przez basen do reszty ekipy i zamieniliśmy pokoje. Rodzice mieli bliżej do siebie,a ja z Martą i Małgosią do chłopaków.
Oczywiście jak to młodsi zaraz do wody, ja dla ochłody z nimi do basenu.Woda cieplutka,że aż żal wychodzić, ale żeby nie być zaraz sfajczonym trzeba było dawkować sobie promienie słoneczne.
Był to również dzień zapoznania się ze zjeżdżalniami. Nieodzowny element każdego dnia naszego pobytu. Mieliśmy iść przywitać się z morzem, ale że nam nie wyszło, gdyż padliśmy poszli tylko chłopaki z rodzicami Adisia i Kamila. Adi i Kamil to dzieciaki znajomych moich rodziców, ale że co roku razem na wczasy jeździmy to tacy moi młodsi bracia. Fajnie jest mieć taką wielką rodzinę:)
Pierwszy dzień a w naszej ekipie pierwsza skaleczona noga. Pan Adam wchodził do morza,a tam niestety były bardzo ostre kamienie i japonki nie ochroniły nogi. Wtedy niezawodna Marta, nasz prywatny tłumacz przysięgły załatwiła doktora i wszystko z tym związane. Moja rodzinka buty do wody przywiozła ze sobą, zaś reszta część ekipy dokupiła na miejscu.Kolejne wyprawy nad morze były spokojniejsze, chociaż jeżowce dawały swe znaki,ale o tym w kolejnych notkach.
Teraz parę zdjęć z pierwszego dnia pobytu na miejscu: